“Kolej na Felix” od Kate Moore. Jak małe zwierzę może rozsławić stację kolejową na cały świat

Kate Moore to brytyjska pisarka, a także redaktorka i reżyserka. Urodzona w Northampton kobieta jest absolwentką Uniwersytetu w Warwick, na którym studiowała literaturę angielską. Jest również byłym pracownikiem słynnego wydawnictwa Penguin Random House UK. Kiedy poznała historię dziewcząt radu, postanowiła wyreżyserować przedstawienie “Świecące życia” Melanie Marnich, które jest opowieścią o dziejach i doświadczeniach malarzy z Ottawy. Sztuka okazała się sporym sukcesem. W 2015 roku wystawiona w dwóch londyńskich teatrach wzbudziła uznanie krytyków. Moore prowadziła następnie badania nad tą sztuką i postanowiła w oparciu o nią napisać książkę. “The Radium Girls. Mroczna historia promiennych kobiet Ameryki” zdobyła świetnie opinie czytelników. Zapewne ten sukces zmotywował Kate Moore do napisania kolejnej powieści i tak powstała “Kolej na Felix”, która miała premierę w pierwszej połowie 2019 roku.

Kocia celebrytka – historia prawdziwa

Felix na pierwszy rzut oka jest zwykłą kotką. Taką, która lubi leniuchować na kanapie, dawać się głaskać i stroić kocie fochy. W rzeczywistości jest to stworzenie, które na co dzień zajmuje się regularną pracą. Ba! To kotka, która – parafrazując znane powiedzenie bohaterki granej przez Irenę Kwiatkowską – żadnej pracy się nie boi. Jej pierwsze zajęcie jest dosyć typowe dla tego gatunku. Otóż Felix będąc rezydentką stacji kolejowej Huddersfield w Yorkshire – hrabstwie i krainie w w północno-wschodniej Anglii, zajmuje się tropieniem szkodników, które mogłyby zaburzać estetykę tego miejsca i wprowadzać dyskomfort wśród podróżujących pasażerów. To jednak mało efektowna część jej działalności. Po godzinach pracy kotka staje się bowiem prawdziwą celebrytką.

Adres domowy: Felix. Peron 1.

Kotka Felix jest gwiazdą całej stacji w Huddersfield. Można ją tam spotkać w wielu miejscach i okolicznościach. Na przykład może przywitać pasażerów dyżurując za oknem kasy biletowej, gdzie często towarzyszy kasjerom, jednocześnie wprawiając w zdumienie niezorientowanych klientów. Czasem można ją spotkać spacerującą po peronach, niczym funkcjonariusza odbywającego rutynowy patrol. Jakby służbowych zadań było mało, lubi także pomagać przy skanowaniu biletów w pobliżu bramek prowadzących do poszczególnych pociągów. Część pasażerów może liczyć nawet na serdeczne przywitanie przy wejściu na stację. Gdyby jednak w tych wszystkich miejscach Felix była nieobecna, pozostaje w zasadzie już tylko kilka opcji:

– kolejny raz mija i podziwia wykonany z brązu posąg na placu Saint George,

– przechodzi obok peronu czwartego słynącego z ogrodu ozdobionego pięknymi kwiatami,

– właśnie ucina sobie drzemkę w rękawie marynarki kolegi z pracy.

 

Potop – lektura szkolna czy fascynująca opowieść?

Często podchodzimy do klasycznych książek, które najczęściej dodatkowo są lekturami szkolnymi jako do zupełnie nieinteresujących historii. Model nauczania bardzo często pomaga nam w tym rozumieniu tych klasycznych opowieści. Najczęściej na przeczytanie książki mamy stosunkowo mało czasu, a dodatkowo napisana jest archaicznym językiem. Kiedy dochodzi do omawiania książki nie koncentrujemy się na najciekawszych wydarzeniach, ale rozbieramy ją na czynniki pierwsze, które co prawda dają dużą wartość edukacyjną, ale nie podkreślają przyjemności z czytania książki. Po takim nauczaniu nie wspominamy zbyt dobrze książek, które faktycznie są bardzo dobre. Do takich dzieł zaliczyć możemy Potop Henryka Sienkiewicza. Potop jest lekturą bardzo obszerną, zwłaszcza dla młodego czytelnika. Ktoś, kto czyta ją szybko i niedokładnie może zgubić się już na początku lektury. Dodatkowo przydatna jest znajomość innych części trylogii Sienkiewicza (chociaż oczywiście nie jest konieczna), by znać szerszy kontekst postaci. Tło historyczne także jest bardzo ważne. Młody czytelnik może być po lekturze Potopu bardzo zniechęcony. Na tyle, by nie chcieć do niego powracać już w wieku dorosłym. Wydaje się, że takie podejście jest bardzo dużym błędem.

Autentycznie interesująca historia

Historia przedstawiona w Potopie jest autentycznie interesująca. Mamy bohatera, który nie jest najczystszą postacią. W różnych momentach historii jego opinia będzie lepsza lub gorsza, jednak na pewno możemy powiedzieć, że oprócz szlachetnych cech posiada także wiele odpychających. Z pewnością dużą rolę odgrywa także środowisko, w którym obraca się bohater. Niezależnie od tego, spotyka on swoją wybrankę serca, która jest czysta jak łza- i tego samego wymaga od niego. W toku historii dochodzi do najazdu szwedzkiej armii na polskie ziemie i nasz bohater omyłkowo staje po niewłaściwej stronie. Jego opinia jest jeszcze bardziej nadszargana. Chcąc odzyskać swoją wybrankę oraz dobre imię musi podjąć wiele morderczych trudów i przyczynić się do odporu najeźdźców.

Ciągle bardzo dobra książka

Wydaje się, że nawet w XXI wieku Potop jest bardzo dobrą lekturą. Jest to książka wciągająca  zaskakującą fabułą. Oczywiście, napisana jest archaicznym językiem i dla niektórych osób może być to problem, jednak w momencie, w którym przeczyta się już jakąś część tej książki przestaje się to zauważać. Po prostu trzeba się przełamać, by odkryć bardzo dużo ciekawej treści. Lektura Potopu polecana jest zarówno osobom, które nie miały z książką styczności jak i tym, którzy na drodze swojej edukacji uznali, że to pozycja nie dla nich.

 

Przyjaźń wielka i skomplikowana

Co do zasady przyjaźń powinna być spokojniejsza niż romantyczna miłość. A jednak czasami bywa równie burzliwa, pełna skrajnych emocji i dramatów. Taka relacja połączyła główne bohaterki książki Anton Disclafani pod tytułem “Przyjaciółki”. Autorka zabiera czytelników do fascynujących lat 50. Epoki zupełnie odmiennych wartości i społecznych niuansów.

Skrajności lubią się przyciągać

Ile razy zdarza się tak, że otoczenie nie rozumie fenomenu przyjaźni dwóch skrajnie różnych osób? Do motywu takiej relacji w swojej książce nawiązała Anton Disclafani. Joan korzysta z życia i mimo wysokiego pochodzenia nie rezygnuje z bycia sobą. Czerpie z życia garściami, a kolejne krzykliwe doniesienia z kolumn plotkarskich wydają się nie robić na niej wrażenia. Jej zupełnym przeciwieństwem jest Cece. Oddana żona i matka, uosobienie roli kobiety tamtych czasów. No właśnie, Cece pełni rolę, którą jej przypisano, ale to Joan jest widziana jako uosobienie kobiecości. Trudno jej odpędzić się od mężczyzn i zupełnie jej to nie przeszkadza. Bynajmniej nie zamierza jednak spełniać swej społecznej powinności i wyjść za mąż. Przyjaźń dwóch kobiet wydaje się czymś łagodnie mówiąc nietypowym. W końcu czy mają one jakieś wspólne tematy? A jednak relacja trwa, z wyjątkiem przerwy sprzed paru lat, kiedy przyjaciółka Cece zniknęła na długie miesiące. Do dzisiaj nie wiadomo, co się wówczas działo z Joan. Anton Disclafani zadbała o tajemnicę, która przyciągnie czytelnika.

Sekret dobrej powieści

Tajemnica wciągającej historii to nic innego jak nomen omen tajemnica. “Przyjaciółki” opierają się głównie na relacji dwóch kobiet, na którą jednak rzutuje sekret. Jedna chce go zachować, druga za wszelką cenę poznać. Przy okazji przedstawienia losów Cece i Jean autorka porusza istotne kwestie:

– zaufania do przyjaciela,

– potrzeby zachowania pewnych aspektów życia dla siebie,

– pomocy, na którą można liczyć tylko po zwierzeniu z własnego problemu.

Z jednej strony nawet najbliższy przyjaciel nie musi wiedzieć wszystkiego o człowieku. Z drugiej możliwość podzielenia się trudnymi aspektami życia przynosi jednostce ulgę. Sprawia, że czuje się ona częścią społeczności, a niejednokrotnie otrzymuje także realne wsparcie. “Przyjaciółki” to książka o trudnej, ale mimo wszystko szczerej relacji. Bohaterki wydają się bardzo różne, ale czy w ten sposób nie uzupełniają się? Każdej z nich czegoś brakuje, nawet jeżeli sama nie jest tego świadoma. Cząstkę tę znajdzie w przyjaciółce. Anton Disclafani stworzyła klimatyczną opowieść, studium epoki i jej problemów, ale także ponadczasową historię o przyjaźni jako relacji, której postrzeganie mimo wszystko się nie zmienia.